W mojej redakcji rozgorzała ostra dyskusja. Między mną a moim sąsiadem zza biurka, Markiem Barańskim. Na temat płacenia abonamentu rtv.
Okazją ku temu były zmiany zasad płacenia abonamentu od marca. Przy okazji, zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego tyle osób nie płaci i nie wspiera mediów publicznych – TVP, Trójki, programu II, Jedynki.
„A ja mam książeczkę i płacę abonament od zawsze. I kablówkę też płacę” – oznajmił pan Marek. Nasz redakcyjny kolega, którego szalenie cenię za światopogląd i podejście do życia, jakoś mnie nie zdziwił tym minihappeningiem.
„Czy wie Pan, na co idą Pańskie ciężko zarobione pieniądze? Czy popiera Pan sposób wydatkowania zdobytych w ten sposób pieniędzy?” – zapytałem. „Przecież media publiczne, w szczególności Telewizja Polska przez lata udowadniają, jak potrafią trwonić te pieniądze. Przykład ostatni. Po kiego grzyba TVP planuje zakup aż 670 par butów? Jak podaje Press, „TVP chce kupić 450 par półbutów męskich (wiązane i mokasyny), 50 par półbutów damskich (wiązane i czółenka) oraz 170 par butów ocieplanych (150 par męskich i 20 damskich). W specyfikacji zamówienia zaznaczono, że wszystkie buty mają być z naturalnej, miękkiej skóry, ich wzory nie mogą odbiegać ”od obuwia powszechnie używanego na co dzień” – i ”nie może to być obuwie ochronne”. Kryterium wyboru dostawcy będą: cena (70 proc.) i estetyka-funkcjonalność (30 proc.).” .
I tak dyskusja rozwinęła się, bo pytałem mojego sąsiada, znającego się świetnie na kulturze przez duże K, czy podoba mu się, że Telewizja wydaje środki z abonamentu na tworzenie takiego chłamu, jak Gwiazdy tańczą na lodzie, a uwielbiany przeze mnie jeszcze jako dziecko czwartkowy Teatr Sensacji odszedł do lamusa. Albo co sądzi o decyzjach zapadających w TVP emitowania znakomitych filmów nie o godz. 20 w niedziele, lecz o 23.30.
Mało kto zdaje sobie także świadomość, że z abonamentu środki idą na horrendalne zarobki gwiazd pokroju Tomasz Lis, Tomasz Kammel, Bronisław Wildstein. Albo znamienitych komentatorów sportowych, jak Szpakowski czy Szaranowicz. Za to nie idą na mecze Ligi Mistrzów, transmitowane tylko w środy, podczas gdy Barcelona i Milan grają również we wtorki.
Telewizja potrafi też oszukać widzów emitując program na żywo z taśmy. Ostatnio przed godz. 22 wyemitowała rozmowę Tomka Lisa z Justyną Kowalczyk opatrzoną pieczątką „Na żywo”, tymczasem za oknem rozmówców świeciło słońce.
Takich grzeszków nazbierałoby się więcej, nie ma się zatem co dziwić, że wpływy z abonamentu spadają. A wystarczy, żeby to nie był, jak obecnie, podatek… dobrowolny. Dopóki w Polsce nie zmienią się przepisy dotyczące płatności za radio i telewizję, wpływy z abonamentu będą spadać. A wystarczy przecież, żeby raz w roku fiskus ściągał podatek podczas składania zeznania podatkowego i sprawa byłaby pozamiatana. Jestem przekonany, że wtedy można by również znacząco obniżyć wysokość abonamentu, ponieważ ściągalność byłaby niemal 100 procentowa.















